Translate

środa, 4 lipca 2012

Viva la vita ........niech żyje życie,ponieważ jest piękne!

Dziś rano zobaczyłam zdjęcie znajomej z Rodos .......a na nim Owczarek z tylnymi łapkami na ''wózku''biegnący po plaży z drugim psem.Pomyślałam sobie  Viva la vita ! i rozpłakałam się ,ale ze szczęścia
bo wzruszyło mnie ,że są nadal dobrzy ,wrażliwi na krzywdę zwierząt ludzie.
Są osoby które pomyślą ,że taki pies nie ma już po co żyć ,skoro ma sprawne tylko 2 łapy.Jednak patrząc na fotografię widać jak szczęśliwy jest i jak chce żyć -nie ważne że inaczej .
Zdjęcie pochodzi z profilu  mojej znajomej Sandry Pillet

Wczoraj spotkała mnie przykrość ,bo bliska mojemu serca osoba powiedziała ,że mam obsesje na punkcie psów i  że to nie jest normalne ...........dawno już nie było mi tak przykro.Jestem jaka jestem ,wzruszam się na widok szczęścia i płaczę gdy ktoś cierpi .........a zwłaszcza jeśli chodzi o zwierzęta ,ponieważ zwykle to ludzie są winni tego cierpienia .Nie wstydzę się tego ,że oddałabym ostatnie pieniądze na cegiełkę do fundacji ratującej psy zamiast kupić dziecku czekoladę,ani tego że z powodu moich zwierząt nie wyjeżdżam na wakacje ,ani tego że wyjeżdżając z domu na zakupy dzwonię dziesiątki razy  z pytaniem czy psy nie leżą na słońcu ,czy mają wodę albo żeby wpuścili je do domu gdy pada deszcz.Czy to wstyd ,że człowiek ma w sercu tyle wrażliwości ?Od małego 5 letniego gzuba kochałam zwierzęta i sprowadzałam do domu wszystko co się przybłąkało pod nasz blok.Nie żałuję ani jednego przygarniętego psa,kota czy sowy ,która mieszkała z nami rok ze względu na złamane skrzydło.Opieka nad zwierzętami ,zwłaszcza tymi chorymi czy porzuconymi ...uczy nas empatii również w stosunku do innych ludzi.

       Kola -sunia z adopcji (fundacja Mopsy w potrzebie)
                                           adoptowana przez moją przyjaciółkę Magdę.(na zdjęciu również Dixi )    

Brak komentarzy: